Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 lutego 2012

HASK Argan Oil Treatment + mała niespodzianka :)

Jednym z moich postanowień kosmetycznych na ten rok było zadbanie o włosy i znalezienie dla nich optymalnej pielęgnacji.
Efekt postanowienia jest taki, że w ciągu ostatniego czasu wzbogaciłam się o, hmmmm, dużo :) produktów do włosów, które powolutku sobie testuje.

Dzisiaj o pierwszym z nich, który jest ze mną najdłużej, bo już prawie 2 miesiące - HASK Argan Oil Healing Shine Treatment.

Pochlebną recenzję produktu przeczytałam u Dee i kiedy tylko zauważyłam w Penny's charakterystyczną fiolkę od razu wylądowała w moim koszyku.

Opakowanie ma 18ml, jest to brązowa fiolka z zatyczką - o ile w warunkach domowych spisuje się świetnie, chyba nie zabrałabym jej na wyjazd w obawie o rozlanie.
Sam produkt to lekki olejek, jasnożółty o przepięknym zapachu pomarańczy.

Kiedy starałam się przeanalizować skład, odkryłam, że olejek zawiera silikony - nierozpuszczalne w wodzie i opisywane jako "niegroźne", ale silikon to jednak silikon. 

Mimo tego bardzo polubiłam ten produkt. Jest niezwykle wydajny i mala kropelka wystarczy aby rozprowadzić go na całych włosach. Po ponad 1.5 miesiąca stosowania 3-4 razy w tygodniu udało mi się zużyć dopiero ok. pół fiolki.
Ja stosowałam olejek na mokre włosy, producent podaje też możliwość używania go na sucho lub jako maseczka - większa ilość nałożona na całe włosy na około 20 minut.
Olejek pozostawia włosy niezwykle miękkie i nabłyszczone, równocześnie w ogóle ich przy tym nie obciążając :) Włosy nie puszą się i nie plątają.

***

Kiedy ostatnio udało mi się ponownie namierzyć olejek, postanowiłam zrobić trochę większe zapasy i dać jednej z Was szanse na jego wypróbowanie :)

Oficjalnie ogłaszam więc kolejne rozdanie na moim blogu, w którym można wygrać  
HASK Argan Oil Healing Shine Treatment
i malutki bonusik - turban na włosy z mikrofibry.

Aby wziąć w nim udział należy być publicznym obserwatorem mojego bloga i wypełnić poniższy formularz. Jak zwykle dodatkowe dwa losy można zarobić umieszczając posta o rozdaniu na swoim blogu.
Listę zgłoszeń zamknę 23.02.2012 o 23.59, wyniki pojawią się wkrótce potem.

Serdecznie zapraszam!

poniedziałek, 6 lutego 2012

Biochemia Urody - Serum na okolice oczu i naczynka

W swojej codziennej pielęgnacji zawsze staram się używać przynajmniej jeden produkt przeznaczony typowo do cery naczynkowej.
Ostatnio w mojej kosmetyczce gościło Serum na okolice oczu i naczynka z Biochemii Urody, które producent opisuje w następujący sposób:
wspomaga walkę z cieniami i opuchnięciami okolic oczu, poprawia kondycję skóry wokół oczu oraz wzmacnia naczynka na całej twarzy. Serum oparte jest na kompleksie odpowiednio dobranych ziół (ruszczyk, skórka cytryny i nawłoć) oraz peptydów, które poprawiają mikrocyrkulację w drobnych naczynkach, działają przeciwobrzękowo i obkurczająco, łagodzą skłonność do rumienia i cieni pod oczami. Dodatkowo serum zawiera kwas hialuronowy i proteiny jedwabne, które poprawiają stopień nawilżenia i napięcia skóry. Serum szybko i idealnie wchłania się w skórę, dając poczucie odświeżenia.

Zestaw do wykonania serum dostajemy zapakowany tak jak inne kosmetyki z BU - półprodukty w oddzielnych opakowaniach i pojemniczek na gotowy kosmetyk.
Serum składa się z czterech składników
- mleczka jedwabnego
- żelu hialuronowego
- kompleksu peptydowego 
- kompleksu na naczynka
Wykonanie jest niezwykle proste - składniki mieszamy plastikową bagietką w dołączonym do zestawu słoiczku i już :)
W efekcie otrzymujemy ok. 20 ml brązowego, płynnego serum o ziołowym zapachu charakterystycznym dla kompleksu naczynkowego.
Jak wszystkie kosmetyki z żelowym kwasem hialuronowym również ten jest nieco lepki i wymaga bardzo starannego wmasowania w skórę twarzy, w przeciwnym razie pozostawia nieprzyjemną warstewkę.

Porcja serum wystarczyła mi na 5 tygodni, używałam go raz dziennie (rano, pod krem na dzień) na nos, brodę, policzki oraz pod oczami.

Cóż mogę powiedzieć - na rumień i naczynka działa :) Serum okiełznało moje naczynka, nie miałam problemów z gwałtownym, silnym rumienieniem się, istniejące pajączki nie powiększyły się. Do dziennego makijażu wystarczały mi lżej kryjące bb kremy :) Kiedy serum się skończyło, moja cera w ciągu kilku dni wróciła do swojego "normalnego" stanu czyli silnego rumienia pojawiającego się często dość nagle w ciągu dnia i potrafiącego "prześwitywać" nawet przez dość mocny i dobrze kryjący makijaż :(
W moim przypadku natomiast serum nie działa na cienie pod oczami, ale już kilkakrotnie wspominałam, ze jestem przypadkiem nieuleczalnym i byłabym na pewno bardziej zdziwiona gdyby cienie zbladły lub znikły :)

Serum nie kupie jednak ponownie ponieważ jego cenę (26zł/20ml) uważam za mocno przesadzoną. Inne firmy sprzedające półprodukty kosmetyczne oferują ziołowe wyciągi na naczynka w znacznie przyjemniejszych cenach, a własnoręczne zrobienie kosmetyku nie będzie sprawiać żadnych trudności :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...